Wiara podstawą sukcesu
piątek, sierpień 28th, 2009Tydzień temu w Chinach odbył się kolejny turniej z cyklu Pro Tour. W kategorii mężczyzn mieliśmy tylko jednego reprezentanta, Jakuba Kosowskiego. Podróż do Chin z Europy jest długa i męcząca, do tego dochodzi zmiana strefy czasowej. Polak zagrał w tych zawodach tylko trzy gry. Warto było? W krótkim wywiadzie udzielonym po tym turnieju Jakub stwierdził, że tak. Przed rozpoczęciem nowego sezonu miał możliwość poczuć ”meczowy stres”. Cieszył się, że miał okazję zagrać z Wang Liqinem, nabrać trochę doświadczenia.
Ten wywiad był krótki, ale pokazuje jak powinno myśleć się o grze z lepszymi od nas. To ciekawe przeżycie, z którego dużo możemy się nauczyć, a nie kara. W czasach, kiedy sam jeździłem na Pro Tour- y, wielokrotnie w polskiej reprezentacji słychać było komentarze typu: Z kim grasz? Z Timo Bollem? No i po co było tyle jechać na te zawody?. Podejście, delikatnie mówiąc, dziwne.
Skoro już o Kubie mowa. Przez dwa lata trenowaliśmy w tym samym ośrodku tenisa stołowego w Dusseldorfie. Widziałem jak profesjonalnie podchodził do treningów. Robi tak już od wielu lat i ostatnio dzieje się to, co się wreszcie stać musiało. Jakub przez rok czasu awansował o 60 miejsc w rankingu światowym(jest obecnie na 82 miejscu), zdobył Puchar Niemiec i coraz lepiej radzi sobie w niemieckiej bundeslidze.
Ciężka i konsekwentna praca opłaciła się również Filipowi Szymańskiemu. Może i nie jest obecnie najlepszym zawodnikiem w Polsce, może i nie jest czołową postacią naszej reprezentacji. Jestem jednak pełen podziwu, do jakiego poziomu doszedł dzięki własnej determinacji. Inwestował swoje pieniądze w liczne wyjazdy na turnieje międzynarodowe. Niektórzy nawet się z niego śmiali, nie rozumieli po co to robi. Muszę przyznać, że czasami też nie widziałem większego sensu w jego postępowaniu. Dostrzegałem tylko same problemy: wysokie koszty, ryzyko zagrania tylko 2-3 gier itp. Filip się tym wszystkim nie przejmował. Do czego doszedł? Doszedł do tego, że w następnym sezonie będzie grał w niemieckiej bundeslidze. W bundeslidze, o której sam przez wiele lat marzyłem.
Jeżeli chce się być dobrym zawodnikiem w kategorii seniorów, powinno się nie tylko spędzać kilka godzin dziennie na sali, ale przede wszystkim powinno się…wierzyć. Wierzyć we własne umiejętności i w sukces, który wreszcie musi przyjść. Jakub i Filip są tego najlepszym przykładem. Właśnie w takich ludzi powinno się inwestować, właśnie tacy ludzie mogą osiągać sukcesy na arenie międzynarodowej. Nie ma sensu stawiać na utalentowanych młodzieżowców, którzy nie potrafią(lub nie chcą) dobrze pracować na treningach. Jeszcze się taki nie urodził, który tylko dzięki talentowi został Mistrzem Świata…
